Blog > Komentarze do wpisu
Czy dwujęzyczność to zagrożenie?

Dwujęzyczność- tak czy nie?

Pytanie, czy dwujęzyczność jest zagrożeniem w dobie globalizacji może budzić zdziwienie. Oczywistą rzeczą jest, że im więcej języków się zna na odpowiednim poziomie, tym lepiej. Okazuje się jednak, że niekoniecznie zawsze to wszyscy tak samo rozumieją. Swoją drogą to interesujące jak to samo zjawisko może być w różny sposób odbierane w zależności od okoliczności i warunków.

Z różnej perspektywy

Mieszkając w mieście jednojęzycznym i w zasadzie monokulturowym, problem wielojęzyczności i obaw przed negatywnymi wpływami języka niemal nie istnieje. Jest zawsze mnóstwo innych wciągających tematów i problemów. Wszystko się zmienia, gdy trafiamy do miasta wielokulturowego, a na ulicy słychać kilka języków. Polakom najlepiej jest znany przykład rodaków z Wilna, którzy protestują przeciw reformie szkolnictwa, ale ciekawym przykładem, choć mniej znanym jest Łotwa.

Język łotewski należy do grupy języków bałtyckich i dla Słowian nie jest językiem łatwym do przyswojenia. Tymczasem na Łotwie mieszka wielu Rosjan, częściowo to dawni żołnierze wojska radzieckiego, którzy republiki nie opuścili, ich dzieci lub inni przybysze z Rosji. Dawniej mogli spokojnie porozumiewać się w swoim języku i język łotewski nie był do niczego im potrzebny, tym bardziej, że nie był też miłe widziany przez ówczesne władze. Ci, którzy chcieli się nim posługiwać, byli uznawani za nacjonalistów. Po 1991 roku sytuacja na Łotwie się zmieniła, a nieznający języka łotewskiego szybko znaleźli się w dużo gorszej sytuacji, tym bardziej, że część obywateli tego kraju w ogóle nie dostała obywatelstwa kraju, w którym żyli. Społeczeństwo zostało podzielone nie tylko pod względem językowym (rosyjskojęzyczni i łotewskojęzyczni), ale i prawnym (obywatele i nieobywatele). W praktyce jednak chyba każdy Łotysz porozumie się po rosyjsku, zwłaszcza jeśli myśli o karierze w biznesie. Choć polityka językowa kraju jest zdecydowana, to jednak Rosjanie w tym kraju ciągle mają sporo do powiedzenia, tym bardziej, że Łotysze wprowadzając wymóg znajomości języka łotewskiego dla podejmujących pracę w administracji publicznej (co zresztą jest dość zrozumiałe) zepchnęli ludność rosyjskojęzyczną do branży biznesu, co zapewniło im również spore wpływy i w przyszłości może okazać się bardzo korzystne także w sferze politycznej.

Wracając jednak do Wilna i Polaków, to niektórzy z nich budzą moje zdziwienie, zdecydowanymi protestami przeciw nauczaniu języka litewskiego. Jest dla mnie niezrozumiałe, że obywatel kraju może nie być w pełni sprawny w języku urzędowym tego kraju. Dostrzegam wiele zalet w opanowaniu kilku języków oraz kodów kulturowych. Sama, wychowując się w Polsce, a języka i kultury litewskiej ucząc się z pasji i bez emocjonalnego podejścia  do tej kultury, odkryłam ogromną przyjemność w jej poznawaniu. I wrogość wobec kultury litewskiej czasem budzi moje zdziwienie. Czy nauczanie języka polskiego oraz litewskiego w szkole, może stanowić wzajemne zagrożenie? Moim zdaniem, to zależy od postawy rodziców. Dzieci i tak na każdym kroku słyszą 3 języki i często nieświadomie mieszają różne słowa. Rozsądne podejście do tematu, mogłoby zapewnić płynność w porozumiewaniu się różnymi kodami.

Do czego warto dążyć?

Znajomość wielu języków to bezcenny dar, ale na każdy dar trzeba ciężko pracować i to wymaga rozsądku. W miejscowościach, gdzie można w środowisku naturalnym poznawać różne języki, okazuje się, że często ich poznawanie wiąże się z wieloma negatywnymi emocjami i to blokuje zdolność poznawczą. Dla osoby, pochodzącej z jednojęzycznego miasta takie wielojęzyczne środowisko to niesamowita wartość i dostrzegam wiele atutów tego zjawiska, choć oczywiście jak we wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek.

piątek, 30 grudnia 2011, litwin84